Uwaga!
Wiadomość, którą oglądasz ma format starej strony. W niektórych przeglądarkach mogą wystąpić problemy z wyświetlaniem.

Zamknij

Jaki ten świat mały... a konkretnie w skali 1:6

Armortek

Ostatnio miałem przyjemność otrzymać zaproszenie do fabryki Armortek położonej na pięknych obszarach wiejskich hrabstwa Devon.

Kim oni są?

O tej firmie powinien wiedzieć każdy zapalony modelarz – według mnie jest ona Rolls-Royce'em sceny modelarskiej. Nie ma sobie równych pod kątem jakości, niezawodności czy dbałości o szczegóły.

Ekskluzywność to jej drugie imię: każdy model jest produkowany w ograniczonej liczbie egzemplarzy (około 30–50) opatrzonych numerami seryjnymi. Armortek stawia na jakość, nie ilość, na co wskazuje sam fakt, że 70% towarów produkowanych przez firmę trafia do stałych klientów z całego świata.

Co zdumiewające, firmę prowadzą tylko dwie osoby – Mark i jego żona Gill. Mark to geniusz odpowiedzialny za opracowywanie i produkcję modeli. Korzysta z najnowszych technologii i aplikacji do modelowania 3D, a w produkcji wykorzystuje głównie stopy aluminium. Części mechaniczne (wały, osie itp.) są wykonane ze stali, a płyty – wycinane laserowo ze stali lub aluminium.

To (powyżej) przeradza się w to (poniżej).

Proces powstawania modeli jest fascynujący – od pierwotnego pomysłu, z reguły przedstawionego przez klienta, po opracowanie projektu na bazie prawdziwych pojazdów. Mark nie korzysta z gotowych opracowań czy badań, ponieważ nie wierzy, że są one w 100% dokładne – często podane informacje są sprzeczne ze sobą. Świetnym przykładem jest produkowany przez Armortek model Tygrysa I (bestseller firmy) – wczesne i pośrednie wersje są oparte na czołgu Tiger I z Bovington Tank Museum (Wielka Brytania). Późniejszą wersję wzorowano na Tygrysie z Musee des Blindes w Saumur we Francji. 

(Poniżej) Mark – geniusz twórczy

Z reguły Mark przeznacza 6 tygodni na opracowanie projektu i prototypu, a następnie 4 miesiące na produkcję modelu. Oznacza to, że rocznie produkuje średnio trochę ponad dwa pojazdy!

(Poniżej) To się nazywa dbałość o szczegóły.

Armortek wykorzystuje nowoczesny sprzęt, w tym wieloosiowe tokarki i centra obróbcze ze sterowaniem komputerowym.

Zawierający 5000 nitów model MKIV (powyżej) został wykonany na zlecenie Muzeum czołgów Bovington na wystawę pt. „Warhorse to Horsepower” (Od koni bojowych po konie mechaniczne).

W dniu mojej wizyty ostateczny model dla muzeum został pomalowany przez gracza World of Tanks, Paula (na zdjęciu poniżej), a następnie wykończony i przygotowany do wysyłki. 

Do każdego modelu można dokupić zestawy opcjonalne, który jeszcze bardziej zwiększąjego realizm. Zestaw motoryczny zawiera wysokiej jakości system sterowania i silniczki, które umożliwiają modelowi jazdę po bardzo zróżnicowanym terenie. Średnia masa czołgów wynosi 170 kg, a ich moc jest wystarczająco duża, aby pociągnąć 7,5-tonową ciężarówkę.

Jeżeli skusicie się na zestaw efektów specjalnych, Wasz czołg będzie wydawał wiernie odwzorowane, nagrane cyfrowo dźwięki. Możecie także uzupełnić model o mechanizm odrzutu, a otrzymacie wraz z nim odgłosy i błysk wystrzału z działa.

W mojej naiwności spodziewałem się zobaczyć kolekcję obejmującą każdy stworzony w fabryce model. Niestety nie było to możliwe, bowiem wszystkie są niezwykłe popularne i szybko się sprzedają – to kolejny dowód jakości i wartości kolekcjonerskiej tych produktów. Jedyny model, jaki jest obecnie na stanie, to 25-funtowe działo polowe. (Poniżej)

Podsumowując, spędziłem wspaniały dzień z dwojgiem najsympatyczniejszych ludzi, jakich kiedykolwiek poznałem. Ich oddanie i dbałość o szczegóły sprawia, że firma Armortek to lider na rynku.

Jakie modele zostaną wyprodukowane w dalszej kolejności?

Mark przyznaje, że nie ma pojęcia. „Wszystko zależy od potrzeb klienta” – mówi.

Na koniec pytanie dla wszystkich graczy World of Tanks – co Wy chcielibyście zobaczyć?

 

Strona internetowa Armortek Armortek na Facebooku The_Challenger na Facebooku
Zamknij